Forum Ezoteryczne BytZbiorowy
Witaj,

Informujemy, że to forum nie będzie już rozwijane, zapraszamy wszystkich do rejestrowania się i budowania z nami nowego forum na www.bytzbiorowy.pl

Zapraszamy

Forum Ezoteryczne BytZbiorowy


Strefa przyjazna dla wszystkich
 
IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj
Zapraszamy wszystkich do tworzenia forum w nowej lokalizacji. www.bytzbiorowy.pl

Share | 
 

 O szkodliwości fluoru wypowiadają się tysiące specjalistów..

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Admin
Administrator


Female

Liczba postów : 5583
Na forum od : 15/05/2010

PisanieTemat: O szkodliwości fluoru wypowiadają się tysiące specjalistów..   Sro 19 Maj 2010, 21:24

Czy fluor jest naprawdę bezpieczny dla naszego zdrowia?
O szkodliwości fluoru wypowiadają się tysiące specjalistów. W Ameryce już 60 lat temu prowadzono tajne rządowe badania na ten temat, jednak ich wyników nigdy oficjalnie nie publikowano. Wiele krajów wycofało się już z fluorowania wody. Czy wielkie pieniądze i polityka są ważniejsze od ludzkiego zdrowia?

Burzę fluorową wywołała szefowa resortu zdrowia Belgii Magda Aelvoet, która oświadczyła, że jej rząd chce wprowadzić zakaz sprzedaży tabletek, kropli i gumy do żucia z dodatkiem fluoru. Wspomniała o szkodliwych efektach fluoryzacji. Jak się okazuje, istnieją powiązania fluoru nie tylko z próchnicą u dzieci, ale także z epoką nuklearną.

FLUOR

Fluor jest dodatkiem do różnych preparatów stomatologicznych, stosowanych do walki z próchnicą. Wzmacnia szkliwo zębów, niestety - zdaniem wielu naukowców - pozbawia zarazem zęby i kości wapnia, przez co stają się kruche. Wśród skutków ubocznych stosowania fluoru naukowcy wymieniają zmiany szkieletowe, osteoporozę, zapalenie stawów, a nawet raka kości. Fluor może też negatywnie oddziaływać na układ nerwowy, immunologiczny, a u dzieci powodować stałe zmęczenie, niski współczynnik inteligencji, ospałość, a także depresję. Dla większości osób produkty zawierające fluor w dopuszczalnych przez normy dawkach nie wiążą się z kłopotami, ale są osoby bardziej wrażliwe lub podatne na fluor niż pozostałe. Do nich należą przede wszystkim ludzie z zaburzeniami pracy nerek, gdyż nerki są odpowiedzialne za wydalenie fluoru z organizmu.

Od bomby atomowej do próchnicy
Na przełomie lat 40. i 50. ubiegłego wieku grupa amerykańskich naukowców, pracujących na zlecenie rządu, zajmowała się wpływem wody pitnej uzdatnionej fluorem na ludzkie zdrowie. Ponieważ wielu dentystów mówiło już wtedy głośno o szkodliwości fluoru - zwłaszcza dla dzieci - naukowcy podkreślili w raporcie, że mała jego dawka jest bezpieczna dla kości dzieci. Ci sami naukowcy wcześniej pracowali nad produkcją bomby atomowej, o czym już wówczas nikogo nie poinformowano. A jednym z głównych materiałów, którym posłużono się przy stworzeniu pierwszej bomby atomowej, był właśnie fluor.

Sprawę tę w 1997 roku wyciągnęli na światło dzienne dwaj Amerykanie - Joel Griffiths i Chris Bryson. Dotarli oni do wielu tajemnic z okresu II wojny światowej, w tym do dokumentów tzw. Projektu Manhattan, czyli budowy amerykańskiej bomby atomowej. Jak wynikało z tych matriałów, przy jej produkcji zużyto tysiące ton fluoru. Idąc tropem fluoru, Griffiths i Bryson dotarli do wspomnianego wcześniej raportu, w którym ku swemu zaskoczeniu odkryli nazwiska tych samych naukowców, którzy wcześniej pracowali nad bombą A.
Grzebiąc dalej dowiedzieli się, że już w 1945 roku rząd rozpoczął kolejne tajne badania pod kryptonimem "Program F". Były one prowadzone do 1956 roku, a zadaniem naukowców z "Programu F" było analizowanie próbek krwi pobieranej od mieszkańców Newburgh. Oczywiście z kranów w Newbrugh płynęła już wtedy woda uzdatniona fluorem…

Wykryte krętactwo
Swoje śledztwo w latach dziewięćdziesiątych przeprowadziła również doktor Phyllis Mullenix, była szefowa wydziału toksykologii Centrum Dentystycznego Forsyth w Bostonie. Zainspirowało ją do tego krętactwo władz, które wykryła przez przypadek. Mullenix chciała bowiem zbadać, jak fluor wpływa na funkcjonowanie ludzkiego mózgu.

Gdy tylko zabrała się do pracy, stwierdziła ze zdziwieniem, że w USA nigdy przedtem takich badań nie prowadzono. Na początku bardzo ją to ucieszyło, gdyż zobaczyła w tym swoją szansę na otrzymanie stypendium z Narodowego Instytutu Zdrowia. Krętactwo wyszło razem z odmową przyznania stypendium. Argumentacja odrzucenia podania była prosta: "fluor nie wpływa na działanie centralnego układu nerwowego". Skąd o tym wiedziano, skoro nigdy przedtem nie przeprowadzono takich badań?!
Szukając informacji na temat fluoru Mullenix dotarła do tych samych dokumentów, co Griffiths i Bryson, czyli do "Programu Manhattan". Spodziewała się znaleźć w papierach tomy informacji na interesujący ją temat, a było dokładnie na odwrót. Była tam jedynie krótka notka z kwietnia 1944 roku, sugerująca wpływ fluoru na centralny układ nerwowy.
Pułkownik Stafford Warrem, szef sekcji medycznej, zwrócił się w niej z prośbą o zaakceptowanie jego badań na zwierzętach, dotyczących centralnego układu nerwowego. Zostały one zaakceptowane. Notatkę tę, a także plan realizowania projektu złożony kilka dni później, Mullenix znalazła w Archiwum Narodowym USA w Atlancie. Tu także powinny być wszystkie pozostałe dokumenty dotyczące tej sprawy, ale gdzieś zaginęły. Dyrektor archiwum zapewnił Mullenix, że "być może gdzieś spoczywają".
Jednak było jeszcze jedno miejsce, w którym powinny znajdować się wyniki tych badań - Składnica Nuklearna na Uniwersytecie Tennessee. Tam jednak również nikt ich nie mógł znaleźć. Co się z nimi stało? Mullenix uważa, że zostały zniszczone.

Bezpieczeństwo narodowe
Dlaczego? Prawdopodobnie chodziło wówczas o tzw. bezpieczeństwo narodowe. W zakładach chemicznych Du Pont w Deepwater w stanie New Jersey, w czasie II wojny światowej produkowano bowiem miliony kilogramów fluoru dla "Programu Manhattan". Oczywiście produkcja ta była okryta tajemnicą, ale nie było tajemnicą usychanie (a właściwie spalanie się) drzew w okolicznych sadach, choroby zwierząt domowych.
W sąsiedztwie zakładów stwierdzono wzrost stężenia fluoru u ludzi, zwierząt a także w roślinach. Ponieważ jednak wszyscy doskonale zdawali sobie sprawę, że produkcja zakładów Du Pont może mieć związek z potrzebami armii, farmerzy ze skargą do sądu czekali do zakończenia wojny.
W swym pozwie farmerzy oskarżyli zakłady Du Pont oraz "Program Manhattan". Sprawa ta nie trafiła jednak nigdy na pierwsze strony gazet, gdyż wcześniej w Waszyngtonie odbyła się ściśle tajna narada z udziałem przedstawicieli kilku ministerstw, wojskowych oraz prawników. Jej celem było ustalenie strategii, która uniemożliwiłaby farmerom wygranie tej sprawy. Bo gdyby ją wygrali, drzwi do kolejnych podobnych spraw byłyby otwarte, a wtedy kłopotom i odszkodowaniom nie byłoby końca.

Strategia okazała się prosta i skuteczna. Jedenastu farmerom, którzy złożyli pozew wypłacono po kilkaset dolarów, ci wycofali pozew i nikomu więcej o nim nie wspominali.
Uparta doktor Mullenix nie zniechęcała się. Ustaliła, że raport o fluoryzacji został kiedyś sporządzony na Uniwersytecie Rochester. Ale gdy się tam udała, okazało się, że on także zaginął! Nikt nie mógł jednak zaprzeczyć, że takich badań czy raportu w ogóle nie było, bo dokumenty były zarejestrowane.
Ktoś, kto przed Mullenix dotarł do dokumentów dotyczących fluoru, był tak dokładny, że z notesu jednego z naukowców "Programu Manhattan" wyrwał siedem stron dotyczących fluoru.
Doktor Mullenix, by dokończyć dzieła, nie tylko ujawniła niszczenie wyników ważnych badań naukowych, ale także przeprowadziła własne, w których udało się jej wykazać to, co prawdopodobnie ktoś chciał ukryć przed światem. Że fluor - podawany nawet w małych dawkach - ma jednak wpływ na funkcjonowanie ludzkiego mózgu.

Nie wiem, gdzie jest prawda
Jednak nie wszystkie badania były okryte tak wielką tajemnicą, jak te, które swój początek miały przy produkcji bomby atomowej. Już w 1901 roku w Colorado Springs odnotowano przypadki przebarwienia zębów, które były następstwem przedawkowania fluoru. Pierwsze oficjalne badania przeprowadzono jednak dopiero w 1931 roku, gdy Narodowy Instytut Zdrowia USA zajął się badaniami mającymi ustalić powiązania fluoru i fluorkowania dentystycznego.
W 1954 roku Alfred Taylor na Uniwersytecie Texas przeprowadził dokładne badania, które wykazały, że jedna milionowa część fluoru w wodzie pitnej podwyższa zachorowanie na raka o dziewięć procent. Tyle, że Taylor eksperyment przeprowadził na myszach, nie na ludziach.
W lipcu 1977 roku John Yiamouyinnis i Dean Burk ogłosili wyniki swoich badań nad przyczynami zgonów w amerykańskich miastach. Pokazały one, że w miastach, w których woda była uzdatniana fluorem, liczba zgonów na raka była wyższa niż w pozostałych. Wprawdzie ogłoszone przez Taylora wyniki badań powszechnie krytykowano, ale skłoniły one Kongres do finansowania badań.
W 1984 roku dwóch naukowców z Narodowego Instytutu Badań Dentystycznych opublikowało artykuł, w którym efekty zatrucia fluorem przez jego codzienne stosowanie porównali do szkód wyrządzanych przez codzienne palenie opium - mdłości, dysfunkcja nerek, itp.
W 1986 roku doktor Ernest Neweron wykazał zależność między fluorkowaniem wody pitnej a zwiększeniem przypadków poronień. W 1989 roku w Medical Tribune naczelny lekarz USA Everett Koop powiedział o fluoryzacji z rozbrajającą szczerością: - Zrozumiałem, że znamy kilka faktów i wielu nie znamy. Po prostu nie wiem, gdzie jest prawda.
W 1992 roku jedno z głównych pism poświęconych badaniom nad rakiem zaprzeczyło, aby fluor powodował wzrost zachorowań na raka wśród zwierząt, a zwłaszcza wśród samców szczurów. Ale w tym samym piśmie ogłoszono, że nie będą więcej zajmowali się publikowaniem rezulatatów badań nad zwierzętami, na których prowadzono doświadczenia z fluorem. Toksykolog James Huff skomentował to w następujący sposób: - Nikt tego nie chce dotykać. Są pewne dowody, że fluorowanie może być niebezpieczne.

Pod nadzorem rodziców
W USA fluorkowanie wody rozpoczęto w 1945 roku. Niedawno Amerykańskie Centrum Kontroli Zachorowań zakończyło studia, z których wynika, że dzieci mają za dużo fluoru w swoim organizmach, co prowadzi do raka. Jednak nie jest to wina wody pitnej, a nadużywania - a wręcz spożywania - fluoru w nadmiarze. Najczęściej razem z pastą do zębów. Dzieci zamiast szorować zęby, połykają ją całymi tubkami. Nadużywanie pasty powoduje pojawianie się na zębach białych i brązowych plamek.
Badania przeprowadzone w 1995 roku na uczelni medycznej w stanie Georgia wykazały, że większość dzieci w wieku od czterech do sześciu lat nie wypluwa wody po wypłukaniu umytych zębów, ale ją łyka. A gdy pasta jest w dodatku smakowa, dzieci jedzą ją jeszcze chętniej. Zdaniem specjalistów uczestniczących w dyskusji pasta do zębów z fluorem jest sprzedawana bez recepty i dlatego powinno się zalecić, aby dzieci do szóstego roku życia stosowały ją tylko pod nadzorem rodziców.

W USA na pastach do zębów z dodatkiem fluoru umieszczone jest ostrzeżenie, że jeżeli połknie się dawkę wielkości ziarna grochu, trzeba skontaktować się natychmiast z Centrum Kontroli Zatruć. W 1994 roku 1200 naukowców, dentystów i prawników z Amerykańskiej Agencji Ochrony Środowiska podjęło działania przeciw fluoryzowaniu wody, gdyż uznali, że powoduje to zwiększoną zachorowalność na raka, uszkodzenia genetyczne, zaburzenia neurologiczne i patologię kości.

Trefny towar
Ale fluorem - a raczej jego negatywnym wpływem na zdrowie człowieka - zajmowali się nie tylko Amerykanie. W latach 70. i 80. Szwecja, Norwegia i Finlandia zakazały fluoryzacji wody ze względu na długotrwałe skutki zdrowotne oraz wpływ na środowisko. W 1975 roku Niemcy zrezygnowały z fluoryzowania jako "obcego dla natury, niepotrzebnego, nieefektywnego i groźnego dla środowiska". W 1977 roku Holendrzy z tego samego powodu zmienili swoją konstytucję, umieszczając w niej zapis, że takie praktyki nigdy więcej nie będą tam stosowane.

W 1977 roku z fluoryzacji zrezygnowali Duńczycy. W 1980 roku minister resortu zdrowia Francji powiedział krótko: zbyt niebezpieczne.

W Irlandii wielką dyskusję o fluorze nieoczekiwanie rozpoczął 32-letni dentysta Don Mac Auley, który - nim stracił pracę - spędził rok na badaniu wpływu fluoru na organizm człowieka. Pewnego dnia, gdy jeszcze z nikim nie zdążył się podzielić rezultatami swych poszukiwań, otrzymał telefon od szefa Departamentu Zdrowia Irlandii. Wysoki urzędnik zapytał go, czy zamierza publikować wyniki swojej pracy. Dlaczego w Departamencie Zdrowia młody człowiek wzbudził niepokój? Udało mu się bowiem odkryć, że do fluorkowania wody użyto komponentu sprowadzonego ze składu odpadów toksycznych w Holandii!

Don Mac Auley nie przestraszył się tego telefonu i opublikował wyniki badań.

- W szkołach dentystycznych mówią tylko o jednej stronie fluoru, więc dentyści nie wiedzą wszystkiego - powiedział Mac Auley. - Fluorkowanie wody sprzedawane jest społeczeństwu jako jedno z największych osiągnięć, ale prawda jest taka, że jest w tym wiele manipulacji. Moim zdaniem lekarze nadal zachęcają do stosowania fluoru, bo po prostu nie znają całej prawdy. Nikt im nie powiedział, że komponenty pochodzą z odpadów toksycznych i zawierają arsen oraz lit. Nikt im nie powiedział również, że zjedzona przez dziecko tubka pasty może je zabić.

Przeciw stosowaniu fluoru jest doktor Arvid Carlsson, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny w 2000 roku. - Fluoryzacja może szkodzić niektórym ludziom, którzy nie będą mieli z niej żadnych zysków - powiedział Carlsson. - Skutki uboczne są niewykluczone.

Przeciwnicy "fluoryzacji życia" wychwytują wiele niuansów. Jednym z nich jest brak określenia "optymalnej dawki" dziennej fluoru. W latach 40. "optymalne" oznaczało od 0,2 do 0,3 miligramów dziennie, w latach 70. do 3,44 mmg, a w 2001 "optymalny" znaczyło już 6,5 mmg.

Wielka gra

Mimo wielu znaków zapytania jedno jest pewne - w grę włączone są wielkie pieniądze i potężne siły polityczne. W samych tylko Stanach Zjednoczonych roczna sprzedaż produktów z zawartością fluoru (głównie past do zębów) to interes wartości 1,4 mld dolarów rocznie. Fluorkowanie jest najtańszą metodą uzdatniania wody pitnej. Jeżeli jednak komuś udałoby się udowodnić przed sądem, że doznał uszczerbku na zdrowiu przez fluor, to prawdopodobnie spowodowałoby to lawinę podobnych spraw. W USA fluorkowaną wodę w swoich domach ma już ponad 60 milionów ludzi, a do 2010 roku ma ją pić 75 procent całej populacji.

A w Polsce? Fluorkowana woda jest w dwóch dużych miastach, a lekarze nadal bardzo gorąco zachęcają do stosowania preparatów z fluorem.

- Poglądy na temat fluoru zmieniają się, ale dla nas profilaktyka fluorem jest teraz właściwie jedynym rozwiązaniem - mówi profesor Zbigniew Jańczuk. - W Europie Zachodniej można od niej odchodzić, bo higiena stoi na wyższym poziomie. U nas w ciągu ostatnich 30 lat zabrakło w tym względzie systematyczności. Przeciwników jest dużo, a jak ktoś nie wie, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Są firmy proponujące coś innego.

AUTOR: Andrzej Chyliński
http://www.newworldorder.com.pl
Powrót do góry Go down
miernik
Nowicjusz
Nowicjusz
avatar

Male

Liczba postów : 26
Na forum od : 04/10/2010
Skąd : Suchedniów

PisanieTemat: Re: O szkodliwości fluoru wypowiadają się tysiące specjalistów..   Pon 04 Paź 2010, 13:13

Wiem że fluor jes w psychotropowym leku Stelazynie.Faszyści i komuniści dodawali go więżnią do wody aby ich otumanić.
Powrót do góry Go down
Admin
Administrator


Female

Liczba postów : 5583
Na forum od : 15/05/2010

PisanieTemat: Re: O szkodliwości fluoru wypowiadają się tysiące specjalistów..   Pon 04 Paź 2010, 16:34

Fluoru wcale się nie powinno dodawać do past bo jest w wodzie wodociągowej...
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: O szkodliwości fluoru wypowiadają się tysiące specjalistów..   

Powrót do góry Go down
 
O szkodliwości fluoru wypowiadają się tysiące specjalistów..
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Forum Ezoteryczne BytZbiorowy :: Świadome życie :: Świadome życie :: Zdrowe życie bliżej natury, kamienie i amulety-
Skocz do: